sobota, 4 sierpnia 2012

Pożegnania o północy.


Wymyśliłam sobie, że ostatni post powinien być prawdziwym zwięczeniem, czymś niebanalnym, wisienką na torcie. 
Niestety talentem kulinarnym nie grzeszę, tak więc wisienek nie miałabym nawet na czym układać. A planowanie bliżej nieokreślonego podsumowania tylko odraczało w czasie nasze pożegnanie. 

Korzystając więc z chwili spokoju, zapewnionej wieczornym spacerem Carycy po klatce schodowej, chciałam Wam zwyczajnie i serdecznie podziękować: za wszystkie wspólne posty, komentarze, możliwość pisania dla Was i z Wami. Cieszę się, że i dla Was ważną i integralną częścią wpisu był tytuł. Muszę przyznać, iż miałam na tym punkcie lekką obsesję: bez odpowiedniego tytułu nie wyobrażałam sobie opublikowania posta. Najczęściej w nagłówkach gościla poezja, a zwłaszcza ta śpiewana.

Prowadzenie bloga "modowego" wbrew obiegowym opiniom, nie jest wcale rzeczą głupią, ani pustą. Dla mnie była to fantastyczna przygoda, która z pewnością pomogła mi w zrozumieniu mojego 'stylu'. 
Nigdy jednak nie chciałam, aby blog z zabawy i przyjemności stał się dla mnie obowiązkiem. A trzeba przynać, że prowadzenie takiej formy 'pamiętnika' jest dosyć czaso- i pracochłonne (zwłaszcza kiedy jednostka wykazuje w tym temacie pewne tendencje perfekcjonistyczne).
Nie zamierzam kasować bloga, pozostawiam go do wglądu Waszego, jak i własnego.
Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy. Tym razem jednak nie w sieci.



Na sam koniec, obiecany i zapowiadany filmik.
Martyna pięknie ubierała, malowała i czesała. Maciek, zabawił się w człowieka orkiestrę i w pojedynkę nakręcił wszystko. Michał zagrał na gitarze lepiej niż Jose Gonzales, a przecudownych wnętrz użyczyła nam Pani Basia Kaszyńska.


środa, 25 lipca 2012

Spróbuj ze mną więc, może to ostatnia z szans, zdejmij buty i sambę tańcz.

Dzisiaj chciałam się z Wami przywitać przedostatni raz.
Dosyć długo zabierałam się do napisania tego posta. W efekcie czego na zdjęciach widzicie mnie w swetrze, który idealnie sprawdzał się jakiś tydzień temu, a przy obecnej pogodzie mógłby być traktowany jako przedmiot tortur. Dzisiejsze 26 stopni Celsjusza pokonało mnie nawet w mojej dosyć przewiewnej, granatowej sukience. Nigdy nie bądźcie tak naiwni i nie decydujcie się na ciemne kolory, kiedy zamierzacie sporo biegać w słońcu i podróżować komunikacją miejską (która w sezonie letnim najwyraźniej pełni funkcję suchej sauny).
Wracając do meritum wpisu: na oficjalny, ostatni post chciałabym zaprosić Was serdecznie za jakiś tydzień. Co prawda nie oferuję open baru, ale za to będziecie mogli zobaczyć mnie wreszcie w ruchu, a nie tylko na zdjęciu.



Zdjęcia: Maciej

Po raz ostatni,
co i jak:

sweter, torba - sh.
koszulka - riu
buty - bata






czwartek, 12 lipca 2012

O zakupowym konserwatyźmie.

Do bluzek z baskinką podchodziłam z pewną rezerwą. Z jednej strony szalenie podobały mi się na innych, z drugiej zaś nie byłam pewna czy sama takową bym nosiłabym. Postanowiłam więc zaopatrzyć się w jedną na próbę i w warunkach naturalnych przeprowadzić 'baskinkowy' eksperyment. Był to krok, jak na mnie, dosyć brawurowy. Zazwyczaj nabywam tylko te rzeczy, których jestem pewna. Dzięki temu minimalizuję kategorię "kupione i nienoszone".Co za tym idzie moją szafą rządzi zgrana paleta kolorystyczna i ubrania typu 'basic'.
Po czasie muszę przyznać, że baskinka idealnie wpisała się w moją garderobę. Świetnie sprawdza się w sytuacjach, gdy za pięć minut muszę wybiec z domu i 'jakoś' wyglądać. Chociażby za tę oszczędność czasu i myślenia warto ją uwielbiać.


Zdjęcia: Maciej

Co i jak:
bluzka - jesteś modna
spodnie - zara
buty - bata
torba- trussardi







Dodatkowo zapraszam Was na letnią wyprzedaż w sklepie jesteś modna. Przecenionych jest ponad tysiąc artykułów, a obniżka potrwa do 01/09/2012.

sobota, 7 lipca 2012

Dziś oddycham słońcem.

W takie dni jak ostatnio całe miasto zaczyna parować. Budynki w dziwny sposób wydają się absorbować niemiłosierny żar lejący się z nieba, a wiatr najwyraźniej udał się na zasłużony urlop pozostawiając powietrze w kompletnym bezruchu.
Sądziłam, że uwielbiam upały, temperatury powyżej 27 stopni w cieniu i ławki rozgrzane do granic możliwości. Niestety nasze lokalne ukropy w niczym nie przypominają tych spędzonych we Włoszech, czy Turcji. Podczas gdy tam pełna energii i werwy potrafiłam spacerować w największym słońcu, to w betonowym sercu mojego miasta czuję się jak w wielkim saganie pozostawionym na małym ogniu. Chciałabym tak jak mój kot, móc rozłożyć się na chłodnych kafelkach i w słodkim letargu oczekiwać wieczorów.








Zdjęcia: Maciej

Co i jak:
bluzka- h&m
spodenki - sh.
buty - bata
okulary - mango 

środa, 4 lipca 2012

O pewnej szalonej kolaboracji.

Przez ostatni tydzień praca zupełnie wyłączyła mnie z blogowania, ale już do Was wracam i to z nie lada niespodzianką.
Jak już kiedyś wspominałam wraz z Martyną i Maciejem snuliśmy pewien plan, który wreszcie udało się nam zrealizować.
Już wkrótce będziecie mogli zobaczyć wynik naszej współpracy, czyli pierwszy reklamowy filmik Ciuchbudy.
Pomimo wczesnej zbiórki humory dopisywały nam na tyle, że przez niekontrolowane wybuchy śmiechu musieliśmy powtarzać część ujęć. Osobiście nie mogę się już doczekać efektów końcowych. A dzisiaj mam dla Was parę zdjęć z backstage'u.



Stylizacja - Martyna, Ciuchbuda
Foto, video - Maciej






poniedziałek, 25 czerwca 2012

"Lavoro tutto il giorno e tutto il giorno penso a te (...)"


Należę do grona tych osób, dla których trzy dni wolnego są zupełnie wystarczającą ilością czasu do pełnej regeneracji.
Dlatego teraz, kiedy sesję mam już najprawdopodobniej za sobą (wyniki ostatniego egzaminu poznam jeszcze w tym tygodniu), ochoczo rzuciłam się w wir pracy. Trzy miesiące wakacji? To zupełnie nie dla mnie. A przynajmniej jeszcze nie teraz. Jedynym minusem mojego zabiegania jest widok naburmuszonej miny Carycy, kiedy wreszcie wieczorem docieram do domu. Naszczęście jedna kocia czekoladka od Gimpeta potrafi załagodzić całą sytuację.





Zdjęcia: Maciej

Co i jak:
bluzka - jesteś modna
spodnie - top secret
buty - stradivarius
torba - trussardi

czwartek, 21 czerwca 2012

Ostatnia prosta.

Nie wiem, czy Was też dotyka ta nieszczęsna przypadłość, która mnie spotyka co semestr: nauka do ostatniego egzaminu
w sesji jest dla mnie najgorsza. Mój poziom lęku przed ewentualnym niezdaniem zanika, spokojnie uśpiony dotychczasowymi sukcesami. Motywacja słabnie, a perspektywa wakacji potrafi rozprężyć. Od rana walczę jednak z tym straszliwym mechanizmem. Zawzięcie okopałam się w notatkach i z tak zaaranżowanego stanowiska postanowiłam się dzisiaj kategorycznie nie ruszać. W pilnej nauce, odrobiną tauryny i kofeiny, wspiera mnie Mike Tyson, którego największą słabością jest ponoć wrażliwość - a przynajmniej tak wynika z napisu na puszcze. Moją największą słabością na chwilę obecną jest popadanie w tragiczne rozproszenie uwagi.
Na szczęście kwestia stroju na jutrzejszy egzamin nie będzie w stanie odciągnąć mnie od nauki. Ten problem rozwiązał się sam, dzięki przesyłce którą dzisiaj rano wręczył mi pan listonosz. W zależności od warunków pogodowych będzie to:
poniższa bluzka + czarne spodnie, lub czarna sukienka (która również znajdowała się w paczuszce, ale niestety nie udało mi się jej przyzwoicie uchwycić na zdjęciach). Jak widać kot zaaprobował mój wybór.




bluzka - jesteś modna
kot - hodowli własnej