Silne przyzwyczajenia, nie dają jednak tak łatwo za wygraną. Powrót do jasnych i neutralnych barw, był w moim przypadku rzeczą oczywistą. Wszelkie, uparte próby zagnieżdżenia w moim ubraniowym życiu mocnych kolorów kończą się (jak do tej pory) dosyć skutecznym wyparciem. I chociaż i mnie zdarzają się czasem barwne szaleństwa, to na co dzień, mój świat kręci się zdecydowanie wokół beży, bieli, szarości i reszty...
Może trendy w modzie nie są wcale takie złe? A przynajmniej nie są tak okropnie naiwne, jak wcześniej zwykłam o nich myśleć. W końcu to dzięki ogólnej modzie na kolor miętowy i cytrynowy sięgnęłam po tę koszulę. Początkowo z wielkimi wątpliwościami i małym przekonaniem. Zawsze omijałam żółty. Myślałam, że to kolor nie dla mnie. Tej Wiosny z wielkim zdziwieniem przyznaję i biję się w...
Pośpiech to ostatnio moje drugie imię. Praca i blogowanie niekoniecznie są sojusznikami letniej sesji. Po swojej stronie mam jednak pewnym sprzymierzeńców w postaci: dużych nakładów czekolady i kofeiny. A w kwestii modowej - nie utrudniając sobie życia stawiam na maksymalny minimalizm. Co i jak:bluzka - jesteśmodnaspodnie - zarabuty- laceys ...
Nigdy nie spodziewałabym się pozytywnych skutków deszczowej pogody. A jednak i ta niezbyt pozytywna aura może przynosić pewne korzyści. W moim przypadku przypomniała mi o posiadaniu zielonej parki. Moja miłość do poniższej kurtki rośnie wprost proporcjonalnie do stanu spierania się jej kolorów. Z czasem nabiera coraz to silniejszego uroku użytkowego. Kolejną 'przypomnianą' rzeczą jest moja zawieszka Dodo, obecnie noszę ją w formie bransoletki....
Moja miłość do mocno klasycznych fasonów ma wielu zwolenników, jak i przeciwników. Dzisiaj dla odmiany porzuciłam 'buty starszej pani' na rzecz znacznie wyższych obcasów. I o ile w tych drugich mam zdecydowanie dłuższe nogi (a wzrostem przestaję przypominać krasnoludka), o tyle noszenie ich wymaga niezwykłej koordynacji ruchów i wyklucza ew. pościgi za komunikacją miejską. Powiedzmy sobie szczerze: jest to bardzo piękna, ale nienaturalna pozycja...
"Już nie zostanę kosmonautką, już na orbitę nie mam szans, (...) zostaje mi przyziemny lans"
czwartek, maja 10, 2012
Każdy z nas ma na swoim koncie parę "przeterminowanych" marzeń. Ja już raczej nie zostanę archeologiem, malarką,
ani Zorro (wymachujący szpadą Hiszpan był pierwszym bohaterem mojego dzieciństwa, którym dosłownie chciałam być).
Idąc dalej tropem osobistej retrospekcji, muszę z pewną satysfakcją stwierdzić, że wiele z moich młodzieńczych marzeń przynajmniej próbowałam realizować. Część z nich uległa naturalnej dezaktualizacji, robiąc miejsce na zupełnie nowe cele i ambicje.
Dzisiejszy post obfituje sporą ilością zdjęć. Stało się tak za sprawą nowej miłości Macieja. Z tej okazji uraczymy Was dzisiaj zarówno zdjęciami z cyfry, jak i jakością analogową.
ani Zorro (wymachujący szpadą Hiszpan był pierwszym bohaterem mojego dzieciństwa, którym dosłownie chciałam być).
Idąc dalej tropem osobistej retrospekcji, muszę z pewną satysfakcją stwierdzić, że wiele z moich młodzieńczych marzeń przynajmniej próbowałam realizować. Część z nich uległa naturalnej dezaktualizacji, robiąc miejsce na zupełnie nowe cele i ambicje.
Dzisiejszy post obfituje sporą ilością zdjęć. Stało się tak za sprawą nowej miłości Macieja. Z tej okazji uraczymy Was dzisiaj zarówno zdjęciami z cyfry, jak i jakością analogową.
![]() |
Zdjęcia: Maciej Co i jak: koszula - relish spodnie - zara torebka - mango buty - itaty |
"Leżę sobie w trawie, cisza się gotuje, myśli podpływają, pająk nitkę snuje (...)"
niedziela, maja 06, 2012
Powszechnie znany są przypadki osób, które nie znoszą się pakować. Co więcej nikogo taki stan rzeczy nie dziwi, anty fani pakowania się mają nawet swoją grupę na fb. Ja osobiście pakować się uwielbiam. Mogę prasować, składać, układać, tworzyć listy rzeczy niezbędnych, generalnie bawić się w tę całą walizkową logistykę. Niestety jakimś dziwnym, niezrozumiałym zupełnie sposobem nie lubię się rozpakowywać. I dlatego właśnie, korzystając z dobrodziejstwa mechanizmu prokrastynacji, porzuciłam rozpakowywanie mojego 'po-majówkowego' bagażu na rzecz przedstawienia Wam koszuli. Koszuli nie byle jakiej,
bo (jak dumnie obwieszcza jej metka) Szwedzkiego designu. To wszystko zaś zostało okraszone prawdziwą leśną scenerią
i prawdziwym, jeszcze wtedy upalnym, słońcem.
bo (jak dumnie obwieszcza jej metka) Szwedzkiego designu. To wszystko zaś zostało okraszone prawdziwą leśną scenerią
i prawdziwym, jeszcze wtedy upalnym, słońcem.
![]() |
Zdjęcia: Maciej Co i jak: koszula - ciuchbuda jeansy - gina tricot baleriny - h&m |